Ferie…piękny czas…narty i białe szaleństwo…Mistrzyni stoku Bambino, to ja!!! A po nartach czas
na regenerację. W hotelu sauna – podobno super sprawa…Idę! Pierwszy raz! Jak
to ugryźć? Sprawdzam w necie …
„od 8 do 15 minut w saunie, następnie schłodzić ciało w zimnej wodzie, osuszyć skórę, odpocząć, wypić ok.0,5l wody, powtórzyć cykl 3 razy i na zakończenie nawilżyć ciało balsamem…”
Och, dam radę...połowa sukcesu to dobre nastawienie.
Wszechobecna
nagość w saunie wbrew pozorom nie powoduje mojego skrępowania…średnia wieku 55+, zaniżam ją, na szczęście...a co po niektóre spojrzenia łechcą moją próżność. W większości wyzwoleni i wyluzowani przyjaciele zza Odry. Udziela mi się ten stan, czyżbym stawała się
naturystką?
Gorąco…tropikalna wyspa a wokoło śnieg i mróz. Powoli czuję się jak lokomotywa Brzechwy …już ledwo sapie, już ledwo zipie…na szczęście gabaryty nie te…dam radę…. 1…2…3…koniec…Serce wraca do normalnego rytmu, oddech się uspokaja, a skóra jest tak przyjemnie miękka. W necie zalecali balsam nawilżający na zakończenie, tylko czy na pewno po takim saunowym oczyszczeniu mam ochotę zaserwować swojej skórze jakiś naszpikowany chemią krem? Niby to jakiś naturalny ekstrakt zawiera, a w rzeczywistości jedynie „aromat identyczny z naturalnym” – NIE MA MOWY!
Gorąco…tropikalna wyspa a wokoło śnieg i mróz. Powoli czuję się jak lokomotywa Brzechwy …już ledwo sapie, już ledwo zipie…na szczęście gabaryty nie te…dam radę…. 1…2…3…koniec…Serce wraca do normalnego rytmu, oddech się uspokaja, a skóra jest tak przyjemnie miękka. W necie zalecali balsam nawilżający na zakończenie, tylko czy na pewno po takim saunowym oczyszczeniu mam ochotę zaserwować swojej skórze jakiś naszpikowany chemią krem? Niby to jakiś naturalny ekstrakt zawiera, a w rzeczywistości jedynie „aromat identyczny z naturalnym” – NIE MA MOWY!
Na szczęście, z
sobie tylko znanych powodów, zabrałam na wakacje mojego O. Miał być terapeutą w gorszych momentach psychicznych, a
tymczasem doskonale sprawdził się jako...balsam do ciała :) Tak, tak, bo mój Mr O. to nic innego jak olej kokosowy!
Pod wpływem ciepła moich dłoni, zazwyczaj pozostający w formie stałej, zmienił się zgodnie z nazwą w olej, który genialnie
rozprowadza się na skórze. Czuję, że ją chłodzi , nawilża, może też trochę
natłuszcza, ale o dziwo tylko ją – ubranie oszczędza. Działa też podobno
antybakteryjnie, więc liczę na to, że potencjalnych skórnych lokatorów z mojej
„tropikalnej wyspy” szlag jasny trafił. I ten zapach…doświadczenie bezcenne :)
http://www.olejkokosowy.pl
A ponieważ tego związku nie zamierzam kończyć, chyba że jakiś następny "dobrze na mnie działający" się pojawi, to o wszelkich jego zaletach prozdrowotnych nie omieszkam informować.
http://www.olejkokosowy.pl
A ponieważ tego związku nie zamierzam kończyć, chyba że jakiś następny "dobrze na mnie działający" się pojawi, to o wszelkich jego zaletach prozdrowotnych nie omieszkam informować.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz