Zastanawiałam się, bo mam niesamowicie dużo czasu na rozmyślania przemieszczając się z miejsca na miejsce komunikacją miejską, czy jakbym była facetem to byłoby mi lepiej. Oni nie mają tych wykańczających huśtawek emocjonalnych spowodowanych hormonami....w ogóle jakoś tak ich emocje są w większości przypadków ukryte, opanowane czy jak tam zwał...Chciałabym tak umieć, naprawdę! Podchodzić do życia zadaniowo, nie dać się ponieść emocjom, najlepiej wszystko brać na zimno i surowo, czasem niestety sportowo. A my, dusze romantyczne, poszukujące rycerzy, potrzebujące słów i zapewnień o sensie większości naszych działań...może nie powinnam tak uogólniać, bo przecież nie wiem czy inne kobiety też tak czują...
Ja na ten przykład dałam dziś niesamowity popis niestabilności zachowań. Przeszło przeze mnie wszystko - od wątpliwości, rezygnacji, załamania, poprzez wściekłość, bezczelność i agresję, aż do morza łez, nadziei i w końcu uśmiechu. Już pomijam działania jakie podjęłam pod wpływem tych chwil. Jak w przeciągu 2 godzin można tyle przejść, a co ważniejsze przeżyć to chyba jedynie kobiety wiedzą. Coś jest nie tak z moim cyklem chyba...może szaman miał rację i już mam jakieś zmiany menopauzalne? Mój cykl to się chyba dzieli na napięcie przedmiesiączkowe, miesiączkowe i po miesiączkowe. Taki tryb ciągły...
Pójdę jutro oddać krew. Albo osocze (pewnie znów mi każą "Grześka" zjeść...;)) Dawniej medycy czy inni mędrcy upuszczali krwi pacjentom więc może i mi to pomoże...Tylko czy to na psychikę zadziała? Może ciśnienie mi spadnie :) i energia osłabnie...Jak ja mam wrzucić na luz? Proszę o przepis...
Pozostaje mi jedynie chylić czoła przed każdym, który to wytrzymuje.

Zgadzam się w pełni pod tym tekstem. Czuję tak samo. Od dwóch dni mam ciągłą zmianę nastrojów, bynajmniej nie spowodowanych zbliżającym się lada chwila okresem. Chętnie, bardzo chętnie, choć na chwilę pobyłabym facetem. Tylko po to, by poczuć czy mają fajniej, ciekawiej, tematy spływają jak po kaczce a problemy nie są problemami tylko wytworem kobiecej wyobraźni.Skoro tyle słyszmy od nich że przesadzamy, za bardzo wyolbrzymiamy, wydziwiamy, mało w nas luzu...to ja chcę poczuć że może być inaczej. Czy jest ktoś chętny aby się ze mną zamienić na jakiś czas?
OdpowiedzUsuń