poniedziałek, 11 marca 2013

Król i ja

            
          
                  Znalezienie chwili, żeby zatrzymać się i zrobić coś dla siebie, dla przyjemności, no i dla zdrowia uznaję za kluczowe w natłoku trudnych spraw. Współczuję tym, którzy nie potrafią znaleźć choćby 30 minut na kawę i ciacho, aby odprężyć się i miło spędzić czas szczególnie wtedy gdy ktoś na nią zaprasza :). Trzeba dać sobie  szansę na relaks, a nie orać jak wół myśląc, że po 70-tce sobie odpocznę i może    choć książkę napiszę, bo na inne przyjemności to już sił nie będzie :) Trzeba się rozpieszczać samemu skoro nikt nas rozpieszczać nie chce i chwytać dzień!!! 



    
           Pierwsza połowa ubiegłego roku bogata była w wydatki na wszelkiego rodzaju zakupy grupowe w sieci. Szczególnie moją uwagę przyciągały oferty na zabiegi kosmetyczne i masaże. Miewałam takie sobie dołki psychiczne i dołeczki, czasem poważniejsze nawet i zauważyłam, że doskonale robi mi masaż. Oprócz tego, że rozluźnia mięśnie, wzmacnia i ujędrnia skórę, to również działa na mojego ducha pozytywnie. Przetestowałam zatem kilka miejsc i kilku masażystów ;) wszyscy bardzo profesjonalni – każdy masaż jednak był inny więc porównać nie mogę. Nie zrobili oni jednak na mnie takiego wrażenia żeby odwiedzić ich ponownie. A może nie tyle oni co ich masaże. Albo podejście do klienta… Z jedną tylko dziewczyną z tamtego okresu utrzymuję kontakt pozostając jej stałą klientką, a teraz też pokrewną duszą i naprawdę szczerze polecam jej masaże Lomi lomi nui. Nic nigdy nie działało na mnie tak fantastycznie jak Jej Lomi!!! Przepraszam tu p.Grzegorza, ale taka jest prawda. Kinga jest najlepsza! W Lomi oczywiście!




           A jak to było jak pierwszy raz trafiłam do p.Grzegorza Króla? Specjalnie to nie miałam sobie nic do zarzucenia jeśli o figurę chodzi. Wiadomo, że zawsze mogłaby być lepsza, ale na tamtą chwilę dla mnie była ok. Rozmiar 38/40 przy wzroście 175cm, tragedii nie ma. Był to chyba koniec maja. Do Studio Zdrowia to ja prawie nie trafiłabym gdyby nie mój strażnik-intuicja pilnująca, żebym nie straciła wydanych pieniędzy przez przegapienie terminu realizacji kuponu (bo p. Grzegorz też tej formy reklamy spróbował!) I oczywiście jestem intuicji ogromnie za to wdzięczna. To po prostu musiało się stać. Kupon dotyczył masażu całego ciała i porady żywieniowej. Ja oczywiście świadoma co jest zdrowe a co niekoniecznie szłam do gabinetu z przekonaniem, że porada polegać będzie na tym iż wszystko co lubię: kluski, placki, pierogi, sosiki, kanapki ozdabiane majonezem, ziemniaczki, frytki, pyzy i inne mączne pychotki oraz słodkości wszelkie- mam porzucić na rzecz zieleniny. Czy moje przekonanie było słuszne? 
        Oczywiście, że tak. Usłyszałam dokładnie to, na co byłam przygotowana. Spotkała mnie jednak też niespodzianka (co utwierdziło mnie tylko w niechęci do wszelkiego rodzaju niespodzianek). Usłyszałam bowiem zaraz na wejściu „No tak, widzę, że bioderka są…” – i ten ton użalający się nad moimi obfitościami, ton doświadczonego masażysty, który pewnie ze trzema tysiącami bioderek mniej lub bardziej otłuszczonymi obcował. Jakże mnie to zeźliło!!!! Trzymajcie mnie ludzie, bo nie wytrzymam i coś palnę. No i palnęłam „A co też Panu nie pasuje w moich biodrach?!?!” – mojego tonu nie będę opisywać i dalszej zażartej dyskusji o cellulitach, słodyczach, masażach, fitnessie i zdrowiu…ale zostałam, bo przekonał mnie swoimi argumentami, że warto się postarać i coś zmienić. Żeby było lepiej. I jest! A że ja nic nie muszę to widocznie po prostu chciałam :)

www.programkrolow.pl
www.studiozdrowia.pl

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz