niedziela, 10 marca 2013

Reformy domowe



                Po prawie 10 latach małżeństwa mój mąż mnie bardzo zaskoczył! Bynajmniej nie kupił mi kwiatów bez okazji ani innego drobiazgu ( np. bransoletki Lilou :)), ale przyniósł do domu gazetę – miesięcznik "KiF Sport. Kulturystyka i fitness". Co w tym zaskakującego? Otóż właściwie nic, zważywszy że ostatnio jego mięśnie jakoś tak nabrały kształtu i siły (może choć po 10 latach mnie na rękach trochę ponosi…), ale…On to czasopismo kupił ze względu na mnie! I jego stosunkową taniość, bo tak jakoś wyszło, że pochodzimy z Poznania…cóż…

                   No i lawinę myśli to zdarzenie wywołało, bo nie wiem czy mojej sylwetce ma coś do zarzucenia, czy jakichś wałeczków się doszukał, czy sflaczałam i wymagam mięśniowej korekty, czy zaczął gustować w kulturystkach…w mojej głowie tysiące prawdopodobnych scenariuszy, a On podsuwa mi pod nos artykuł z działu Zdrowie „Ryzyko zakwaszenia organizmu”. I urósł w moich oczach, bo od tygodni trąbię o tym jak jemy a jak powinniśmy, co lepsze, co korzystniejsze dla zdrowia i żeby wreszcie pojął, że te kotlety z kurczaka to dlatego w panierce z otrębów orkiszowych robię, żeby jak najbardziej białą mąkę (tę z pysznej tartej bułeczki) z jadłospisu wyeliminować – właśnie dlatego, żeby się nie zakwaszać!!!
              
                  I jak mi ktoś powie, że mężczyzny nie można zreformować to mu za przykład podam powyższy! Oczywiście wiem, że jestem na początku drogi i że od słów i wiedzy teoretycznej do czynów i realizacji postanowień dotyczących zmiany diety jest daleko, to pierwszy krok został zrobiony! Artykuł przeczytaliśmy w tę i nazad i jeszcze raz i wybrane fragmenty kilka razy, aż dzisiejszy dzień stał się kluczowym pod kątem doboru składników żywieniowych do każdego z planowanych posiłków. I ja doskonale wiem dlaczego on wreszcie w tym temacie zaskoczył. Bo w gazecie napisali a ci to się na pewno znają, a że ja o tym gadam i gadam to pikuś. Ja to tylko żona jestem…ale liczy się efekt. 


 owoc_lemon_cytrynka.jpg 
 A cytryna wbrew pozorom nie zakwasza! Ma co prawda bardzo kwaśny smak, ale po strawieniu ma odczyn zasadowy. Na dodatek jest jednym z naturalnych leków stosowanych w kuracji nadkwasoty żołądka...I natury się trzymajmy!

Idąc tym tropem, ktoś z "kwaśną miną" może się okazać całkiem, całkiem słodki...:)













Brak komentarzy:

Prześlij komentarz