Czy po Świętach będę zmuszona zmienić garderoby na większą? Oby nie...
Nadszedł okrutny czas dla figury...
Może jednak można zrobić coś, żeby nie stracić tego co już mam? Nie zamierzam obejść się smakiem patrząc na te wszelkie wyśmienitości i znajdę złoty środek. Najem się nie zapominając o zdrowiu i o tym co już wypracowałam dla siebie. A plan będzie taki :
- chleba nie zjem, bo i po co się zapychać jak tyle pyszności do spróbowania...
- jajka - jak najbardziej, byle od zaprzyjaźnionej kury :)
- sałatki, tu zauważam problem, szczególnie gdy pojawia się majonez...a może da się zastąpić jogurtem? No niby zdrowiej, ale to nie ten smaczek....i tu trzeba trochę oszukać i zmieszać po połowie majonez i jogurt...jeśli oczywiście da się to zrobić samemu...bo jak pójdziemy "w gości" to już nie mamy wpływu na skład sałatki...
- mięsa - to i tak lepiej niż wędliny czy kiełbasy, bo po ostatnich doniesieniach telewizyjnych strach się bać! Teraz to nie wiem już nie tylko ile mięsa w wędlinie jest albo czy pokolorowana bądź "odzieleniona"została, ale też ile czasu i w jakich warunkach czekała, żeby na ten Wielkanocny stół trafić...
A jeśli o mięsa chodzi, to wybieram jak najmniej świninki - bo czerwone mięso zakwasza...nie omieszkam spróbować cielęcinki (w ilości zdroworozsądkowej), ale prym będzie wiódł indyk w różnej postaci. A nadziewać go i rolować można różniście...
- sosik do mięska na zimno - to oczywiście coś z chrzanem, bo to super pobudzi trawienie. A jak nie to żurawinka albo taki super mam przepis (ale to mi na kaloryczne wygląda niestety, ale z drugiej strony to za wiele tego nie da się zjeść) znamienitej prof. Marceli Pruskiej na maśtykę do mięska (bo taka papka wychodzi ;))
I dzielę się nim chętnie, choć ostrzegam przed podaniem dzieciom, bo zawiera nieco alkoholu! Ale to jest sedno tego czegoś!!!
Twarożek, albo twaróg chudy (żeby nie było) i rozdziabdziać go widelcem
1/2 filiżanki śmietany kwaśnej
starty rokpol
2 łyżki szczypiorku
1 filiżanka drobniutko pokrojonych surowych pieczarek
trochę ginu
sól i pieprz do smaku
Nie wiem dokładnie ile tego twarogu, rokpola i ginu - bo to tak na oko trzeba, żeby konsystencja całości taka luźno maśtykowa była :) Smak bardzo oryginalny i wyjątkowy! Eksperymentatorom w kwestii żywienia powinien sprawić miłą niespodziankę. Zresztą jest to świetny dodatek do krakersów, ale o "dobrym" wpływie krakersów na zdrowie nie będę się rozwijać...
- i zostają nam jakieś warzywka - na szczęście jest duże prawdopodobieństwo wystąpienia na Wielkanocnym stole buraczków lub ćwikły, więc dla równowagi kwasowo-zasadowej jest to przykład idealny. Ale jakiekolwiek warzywa by to nie były, to właśnie ich trzeba jeść najwięcej.
- chleba nie zjem, bo i po co się zapychać jak tyle pyszności do spróbowania...- jajka - jak najbardziej, byle od zaprzyjaźnionej kury :)
- sałatki, tu zauważam problem, szczególnie gdy pojawia się majonez...a może da się zastąpić jogurtem? No niby zdrowiej, ale to nie ten smaczek....i tu trzeba trochę oszukać i zmieszać po połowie majonez i jogurt...jeśli oczywiście da się to zrobić samemu...bo jak pójdziemy "w gości" to już nie mamy wpływu na skład sałatki...
- mięsa - to i tak lepiej niż wędliny czy kiełbasy, bo po ostatnich doniesieniach telewizyjnych strach się bać! Teraz to nie wiem już nie tylko ile mięsa w wędlinie jest albo czy pokolorowana bądź "odzieleniona"została, ale też ile czasu i w jakich warunkach czekała, żeby na ten Wielkanocny stół trafić...
A jeśli o mięsa chodzi, to wybieram jak najmniej świninki - bo czerwone mięso zakwasza...nie omieszkam spróbować cielęcinki (w ilości zdroworozsądkowej), ale prym będzie wiódł indyk w różnej postaci. A nadziewać go i rolować można różniście...
- sosik do mięska na zimno - to oczywiście coś z chrzanem, bo to super pobudzi trawienie. A jak nie to żurawinka albo taki super mam przepis (ale to mi na kaloryczne wygląda niestety, ale z drugiej strony to za wiele tego nie da się zjeść) znamienitej prof. Marceli Pruskiej na maśtykę do mięska (bo taka papka wychodzi ;))
I dzielę się nim chętnie, choć ostrzegam przed podaniem dzieciom, bo zawiera nieco alkoholu! Ale to jest sedno tego czegoś!!!
Twarożek, albo twaróg chudy (żeby nie było) i rozdziabdziać go widelcem
1/2 filiżanki śmietany kwaśnej
starty rokpol
2 łyżki szczypiorku
1 filiżanka drobniutko pokrojonych surowych pieczarek
trochę ginu
sól i pieprz do smaku
- i zostają nam jakieś warzywka - na szczęście jest duże prawdopodobieństwo wystąpienia na Wielkanocnym stole buraczków lub ćwikły, więc dla równowagi kwasowo-zasadowej jest to przykład idealny. Ale jakiekolwiek warzywa by to nie były, to właśnie ich trzeba jeść najwięcej.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz